Wypad na łąkę pełną chwastów

MIEJSKA ŁĄKĄ

Jakiś czas temu zupełnie przypadkiem odkryliśmy łąkę w centrum miasta. A nawet dwie! Jedną, szybko zamieniającą się w trawnik przed blokami, które dzielą nas od siebie, a drugą przy centrum handlowym. Ma w sobie coś absolutnie magicznego, bo zawsze jest na niej ciut cieplej niż gdziekolwiek, ale przede wszystkim jest bardzo cicho. Przede wszystkim Piotr zakochał się w tym miejscu i gdy teraz mamy iść gdzieś pooglądać nasze ulubiony chwasty, to zabiera mnie właśnie tam- a mi wcale z tego powodu nie jest przykro 😀

Strasznie się jaramy odkrywaniem naszych chwastów na żywo! Kiedy wybieraliśmy plakaty do naszego sklepu (do wyboru Karoliny) była zima i za roślinami na dworze mogliśmy jedynie pomarzyć, a teraz widzimy je na każdym kroku! To taka pierwsza wiosna, w której pokochaliśmy je bardziej niż gałęzie kwitnące, choć i one są piękne. Żałujemy jedynie, że nie znamy wszystkich nazw naszych chwastów- ale mamy nadzieję, że nadrobimy te zaległości w najbliższym czasie ^^

CO ZROBIĆ ABY CIĘTE KWIATY BYŁY DŁUŻEJ ŚWIEŻE?

Jestem po florystyce i choć niewiele informacji przyswoiłam na lata to kilka rzeczy zapamiętałam. Przede wszystkim to jak sprawić żeby cięte kwiaty były dłużej świeże. Jednak dzisiaj nie o zwykłych, hodowanych kwiatach będzie (na nie przyjdzie czas w zimę), a o tych właśnie z łąki. Piotr przez lata wyspecjalizował się w najlepszych bukietach zerwanych i skomponowanych samodzielnie i uwierzcie, że własnie takie sprawiają mi najwięcej radości. Jest coś wspaniałego w tym podarku. Nie dość, że piękne to jeszcze tak bardzo od serca. Sam proces zrywania, układania i myślenia o uśmiechu dziewczyny na pewno sprawia dużo radości… a uśmiech pojawia się zawsze 😀

Mam kilka zasad, które sprawiają, że moje bukiety chwastowe żyją w domu dłużej:

  • po powrocie do domu ucinam każdą gałązkę pod skosem, dzięki temu każda łodyżka ma możliwość pobierania większej ilości wody
  • do wazonu napuszczam bardzo zimnej wody (w kwiaciarni, w której pracowałam Kobietki polecały wszystkim wsadzanie również kilku kostek lodu, ale to wydaje mi się zabójstwem, więc nigdy tego nie wypróbowałam)
  • jeśli wszystkie łodyżki są jednej długości warto wlać wodę tylko na samo dno wazonu. Dzięki temu łodygi nie będą miękły, a przez to nie będą gniły. Jedynie w roślinach z drewnianą gałązką (jak np. gałęzie kwitnące czy róża) warto wlać więcej wody
  • jeśli Piotr nie zrobi tego w 100% przy zbieraniu kwiatków, to później ja przed włożeniem ich do wazonu obrywam wszystkie liście do połowy łodygi. Nie chcę żeby moczyły się w wodzie i przez to gniły
  • wymieniam wodę co dwa dni
  • ostatnio dowiedziałam się również, że warto dodać odrobinę cukru do wody, jak pożywienie dla kwiatków. Wydało mi się to bardzo rozsądne i taki słodki roztwór dodaję za każdym razem do wazonu

PAMIĘTAM O UWIECZNIENIU KAŻDEGO BUKIETU NA ZDJĘCIU

To taki mój mały rytuał. Zimą bardzo miło mi wracać pamięcią do takich podarków. Z Piotrem jednak doszliśmy do wniosku, że tysiące bukietów z łąki jest idealnym prezentem, ale… taki ostatnio, wrześniowy bukiet powinien być połączony z plakatem ROŚLINNYCH PRZESTRZENI. Będzie tym bardziej przypominał o miłych sytuacjach, no i przetrzyma całą zimę… jesteśmy pewni, że nie jedną 😀

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.