Napisałam TYSIĄC listów !!!

NAPISAŁAM TYSIĄC LISTÓW

Ej, serio! Bez ściemy! Od czerwca byłam totalnie nierozłączna z kartką i piórem. W wakacje nie miałam wolnego, bo choć wyjeżdżaliśmy to ja wszędzie brałam teczkę po Dziadku, kartki w kratkę z jego domu podstęplowane naszym znakiem i podpisane naszymi imionami.

KAMERALNIE I PO CICHU

Cieszyłam się, gdy były wybuchy zakupowe! Choć wiedziałam, że to oznacza dla mojej ręki zero możliwości odpoczynku. Przy darmowej wysyłce widziałam stos powiększających się imion i adresów, pod które zawita napisany list moim osobistym pismem.

To nie była medialna sytuacja. Stąd zdjęcia, które tu widzicie to WSZYSTKIE jakie zrobiliśmy i jakie mam podczas pisania listów. Niewiele co? Pisząc listy przez prawie pół roku byłam panną, narzeczoną i żoną! Na początku totalnie nie dowierzałam że mamy sklep, że ktokolwiek coś chce kupić, później cieszyłam się ogromnie wprowadzeniem zeszytów i rozpisywałam się o pochodzeniu kartek, które wzięłam z domu mojego Dziadka. Każdym wielkim sukcesem dołączenia nowej kolekcji kolejnej Artystki, kalendarzami, czy w końcu świąteczną kolekcją.

Przez ten czas miałam możliwość być z sobą i trochę z Wami. Choć moja ręka tego nie popierała- ja odpoczywałam. Relaksowałam się i uspokajałam. W całym harmidrze pakowania paczek znajdowałam czas na to by zielonym atramentem pisać po starej kartce w kratkę. I było mi błogo! Uwielbiałam ten czas.

KONIEC

Ale czas już to skończyć. Tysiąc listów napisane. Tak jak planowaliśmy. Myślałam, że to potrwa kilka lat, potrwało niecałe pół roku. DZIĘKUJĘ! Dziękuję, że chcecie mieć nasze plakaty u siebie w domu, że chcecie pisać w naszych zeszytach, planować rok w naszym kalendarzu, przyczepiać naklejki w piękne miejsca i nosić torby na zakupy oraz w inne miejsca.

DZIĘKUJĘ!

Przede wszystkim jednak dziękuję, że chce Wam się chcieć tak jak mi się bardzo chce! Dziękuję, że kupujecie, wydajecie pieniądze… a później odpisujecie na listy własnoręcznie i wysyłacie nam to wszystko ze swojej kieszeni nie oczekując niczego w zamian. Cieszę się, że nie jesteśmy dla Was bezosobowym sklepem. Dziękuję (Piotr również!!!) za wszystkie rysunki, ususzone kwiatki, cytryny (gdy chorowaliśmy w pierwszych tygodniach małżeństwa), za batony na osłodę pracy… wiele by wymieniać. W pierwszym filmie na kanale Ciut Więcej, gdzie mówiłam o sklepie mówiłam o moim marzeniu- papierowych, ręcznie napisanych recenzjach. Nie wierzyłam, że ktokolwiek taką napisze. Napisało niesamowicie dużo osób. DZIĘKUJĘ! Spełniacie moje marzenia <3

Popłakałam się…

Bo dla mnie to takie ważne! Tak się cieszę, że jesteście! Roślinne Przestrzenie to nie jest sklep stworzony dla zarobku. Pewnie, że chcemy z tego żyć, chcemy się rozwijać, chcemy być milionerami 😀 Ale nie Waszym kosztem, a Waszą pomocą! Cieszę się, że nie było ANI JEDNEGO zwrotu, nie było ani jednej reklamacji (poza kilkoma, gdzie źle zapakowaliśmy paczkę, ale wyjaśnienie było totalnie miłe, bez wybuchów złości), nie było ani jednego głosu niezadowolenia. Dajecie nam ogrom motywacji! Roślinne powstały w głowie dawno temu, gdy po prostu chcieliśmy odpoczywać pracując. Dzięki Wam jest to możliwe!

PROMOWANIE PIĘKNA, NIE KONSUMPCJONIZMU

Przeżywamy właśnie w naszym sklepie OGIEŃ! Grudzień! Prezenty pod choinkę. Cieszę się, że wszyscy, którzy u nas zamawiają będą mieli prezenty dla swoich bliskich, które są wartościowe. Które promują sztukę, ekologię i piękno. Jestem zachwycona tym, że Wasi najbliżsi dostaną od Was piękno <3 Widzę te wszystkie zamówienia (jest ich naprawdę ogrom!) i jestem szczęśliwa, że nie promujemy konsumpcjonizmy, ani haseł: “więcej! taniej! szybciej!”. Promujemy jakość i czuję, że te wszystkie osoby, które dostaną nasze rzeczy będą wyściskane.

PIÓRO W RĘCE!

Przez pół roku nie wypuszczałam pióra z ręki, brudząc przy tym co chwilę rękę na zielono… Nie napisałam ani jednego takiego samego listu! Czasem chciałam przekazać to samo wielu osobom, ale nigdy nie było to kopiuj/wklej. Czas iść dalej. Cieszyć się rozwojem sklepu, cieszyć się z tego tysiąca napisanych listów.

NIEDŁUGO WYMYŚLĘ COŚ NOWEGO 😉

Teraz, gdy pakuję zamówienie w kilkanaście sekund czuję, że czegoś tam brakuje… z drugiej strony wiem, że produkt broni się sam. Może niedługo wymyślę coś nowego. Może będą akcje dniowych zamówień z listami? Nie wiem. Na razie żyję chwilą i radością grudniowych zamówień co kilka minut.